środa, 25 czerwca 2014

Prolog

Odkąd pamiętam, rodziców nigdy nie było w domu. Oboje wiecznie zapracowani. Robili co chcieli a swoją miłość oddawali nam w pieniądzach. Tylko, że ja, Cass i Ronnie woleliśmy ich obecność. Albo chociaż jednego z nich. Oni tego nie rozumieli. Sądzili, że pieniądze to wszystko a ich miłość nigdy nie była nam okazana.

Jednego feralnego dnia tak po prostu zniknęli.. Nie było ich chyba z dwa tygodnie, może trzynaście dni. A potem.. Potem dostaliśmy zawiadomienie, że rodzice nie żyją, bo zostali brutalnie zamordowali a wcześniej stosowano na nich bolesne tortury. Ich ciała były tak zmasakrowane, że nie byliśmy w stanie ich poznać, ale było wiadome, że to oni. Wraz z rodzeństwem nie chcieliśmy w to wierzyć, ale to się stało. Ich już nie było. Zostały po nich tylko marne wspomnienia i.. pieniądze, którymi szczerze chcieliśmy gardzić. Ale w tamtej chwili przydały nam się najbardziej..

Jakieś dwa lata po śmierci rodziców, dokładnie w rocznicę ich śmierci, Ron zachowywał się bardzo dziwnie. Nie potrafił się na niczym skupić. Nie potrafił nic zrobić ze sobą. Nie wychodził z domu i zamykał się w swoim pokoju. Nie chciał nawet rozmawiać ze mną i Cassidy. Nie mogłyśmy nic na to poradzić, bo chłopak praktycznie robił co chciał i nie był od nas zależny. Pod koniec dnia tak po prostu wyszedł nie dając nam o tym żadnego znaku. Po prostu opuścił dom i nie wrócił na noc. Nigdy już nie wrócił i nie wróci.. Jakieś cztery dni po jego wyjściu, dowiedziałyśmy się o jego śmierci. Kolejna osoba, która tak po prostu została zamordowana w taki sam sposób jak rodzice, bez powodu. On nie był niczemu winny. Był spokojnym, opanowanym i miłym chłopakiem. Zawsze chętnie wszystkim pomagał i nie sprawiał żadnych kłopotów. Był przykładnym bratem. A tu nagle dowiadujemy się, że został torturowany, bity, podduszany a potem brutalnie zamordowany. Zupełnie taki sam styl działań jak wobec rodziców.

Tylko kto miał jakikolwiek motyw by zabić najpierw moich rodziców a potem brata? Jaki ktoś miał w tym cel?

Wraz z Cassidy myślałyśmy, że to już koniec przykrych wiadomości. A potem ona zniknęła. Miała zupełnie takie same zachowania wobec siebie i wszystkich tak jak Ronny. Zamknęła się w sobie i nie chciała ze mną rozmawiać. Nie chciała o niczym mówić, niczym się dzielić. A potem ten sam symptom.. Zniknęła, tak po prostu. Wtedy do moich drzwi zapukała policja. Pytali o nią. Pytali o Ron'a, pytali nawet o rodziców. A ja nie byłam w stanie im w jakikolwiek sposób pomóc, bo sama nic nie wiedziałam. Ciało Cass było totalnie zmasakrowane. Ledwo ją rozpoznałam. Nie płakałam. Nie mogłam powiedzieć nawet jednego słowa, nie mogłam wydusić z siebie nawet jednego dźwięku. Teraz zostałam sama i strach mnie ogarnia. Może po prostu to przypadek, że moja rodzina wpadła w ręce mordercy? Ale przecież niewinni ludzie nie powinni ot tak ginąć..

Po tym wszystkim sądziłam, że w końcu się uspokoi. Chodziłam normalnie do high school, które mieściło się w Sydney. Miałam pracę po szkole. Dawałam sobie radę. Pomagała mi przyjaciółka, Taylor oraz jej rodzice. Byli dla mnie jak własni. Traktowali mnie jak córkę i vice wersa. Wszystko szło dobrze, dopóki listonosz nie przyniósł dzisiaj poczty.. Było kilka rachunków, jakieś reklamy i zielona koperta z moim imieniem i nazwiskiem a obok cyfra 13. Nie rozumiałam o co chodzi. Przecież nasz dom miał numer 28. To w ogóle nie współgrało ze sobą. Postanowiłam otworzyć kopertę. Poszłam z nią do kuchni, usiadłam na blacie i rozerwałam ją.

"Witaj Skarbie,
mam nadzieję, że nacieszyłaś się swoim siedemnastoletnim życiem. 
Mam nadzieję, że w ciągu następnych dni będziesz siedziała cicho i 
nikomu nie piśniesz słowa o tym liście.
Nie martw się, pojawią się kolejne i kolejne i kolejne..
Codziennie jeden. 
Nie próbuj robić głupot, śledzę każdy Twój ruch. 
Wiem co robisz w każdej chwili swojego nędznego, pieprzonego życia.
Pewnie się zastanawiasz dlaczego Ty, prawda?
Bo wychowali Cię konfidenci! 
Donosili na moich dobrych znajomych i czerpali z tego pieniądze.
Przyznaj, nie wiedziałaś czym zajmują się Twoi rodzice, prawda?

Sprawię, że będziesz umierała w męczarniach.
Sprawię, że będziesz umierała powolną i bolesną śmiercią.
Będę śmiał Ci się w twarz patrząc, jak cierpisz. 

Nie mogę się tego doczekać. 

Masz trzynaście dni życia, rozumiesz mała? 
Wykorzystaj je najlepiej jak możesz. 
Czas start. 
Jutro będziesz miała już tylko dwanaście dni, skarbie.
Pożegnaj się ze znajomymi."

***

Wstawiam prolog szybko, bo chcę zachęcić Was do dalszego czytania!
Mam nadzieję, że będziecie chętnie czytać i komentować.
Liczę na szczere opinie.
Zaglądajcie do zakładek Bohaterowie i Informowani.
Aaa i postaram się wrzucić w najbliższym czasie trailer x
No to chyba wszystko! :)

5 komentarzy:

  1. świetny prolog!
    ciekawa jestem jak Thea na to zareaguje haha
    nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, więc życzę weny! xx @kaylja

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zaciekawil mnie ten prolog.
    Na pewno będę czytać dalej i jeśli można mogę być informowana o nowych rodzialach??
    Btw. Nie mogę doczekać się pierwszego rozdzialu! :)

    @queexari

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny prolog ! Troche przypomina SA, PLL ale i tak zajebiscie ! pisz dalej xo @xchanelbiebs

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka,hejka.Widzisz mnie tu pewnie pierwszy raz,bo nie skomentowałam,ale przeczytałam.Nie będę teraz komentować,napiszę tylko,że mega mi się podoba,bo ja tu w innej sprawie.Zostałaś nominowana do Liebster Awards,więc po szczegóły zapraszam tu: http://flame-calum-hood-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń